Bilder aus Österreich

Jakiś czas temu, miałem napisać parę słów o nowo nabytym albumie “American Power” Mitcha Epsteina, ale nieopatrznie podzieliłem się tym linkiem (whatisamericanpower.com) na fb, i ubiegł mnie na swoim blogu Wojtek Wilczyk, umieszczając recenzje tegoż projektu. Może to i dobrze, bo zrecenzował projekt Epsteina znacznie lepiej i rzeczowo, niż zapewne ja bym to uczynił ;] Ale nie  o tym ten post, pierwszy od ponad roku wpis chciałbym poświęcić pewnemu austriackiemu fotografowi, którego album wszedłem niedawno w posiadanie. Od mniej więcej 2-3 lat, mniej lub bardziej bawię się w “zbieractwo” albumów, specjalnie nie piszę “kolekcjonowanie”, bo nie poluję za konkretnymi “perełkami”, pierwszymi edycjami wydanymi 30lat temu gdzieś na drugim końcu globu itp itd; po prostu zbieram ogólnodostępne pozycje subiektywnie ulubionych fotografów.

Alfred Seiland – Bilder aus Österreich / 1995 /Christian Brandstätter Verlag

Zbieranie albumów w naszym pięknym kraju, jest chyba równie popularne co zjawisko kolekcjonowania fotografii, więc zdobycie czegoś spoza mainstreamu – czyli “znanych i lubianych” ikon światowej fotografii – już takim prostym nie jest… stwierdziłem zatem, że czas w końcu rozejrzeć się po zagermanicznych rynkach. Przekopując się przez zasoby ebay’a w poszukiwaniu albumu Joela Sternfelda, natrafiłem na człowieka wyprzedającego chyba swoją kolekcję: na aukcjach kilkadziesiąt głównie amerykańskich pozycji z lat 80-90tych w licytacji od 1 ojro – efekt? szły jak 32″ elcedeki na promocji w Realu, ale nie ma się co dziwić, bo za 150pare euro można było nabyć nieźle utrzymane pierwsze wydanie Uncommon Places Stephena Shore’a. Mnie budżet i zdrowy rozsądek nie pozwolił na takie szaleństwa, więc zadowoliłem się kilkoma pozycjami mniej znanych autorów. Od razu w oko wpadł mi album Alfreda Seilanda – Bilder aus Österreich. Z jego nazwiskiem spotkałem się parę lat temu przy okazji innej publikacji, na którą zwróciłem uwagę dzięki jej okładce.


XL Photography 3 – Art Collection Deutsche Börse / 2007 / Hatje Cantz Verlag

Otóż okładeczkę powyższej publikacji zdobi fotografia wykonana przez bohatera tego wpisu, przez co znalazł się on od razu w kręgu moich zainteresowań ;) Pochodzi ona z albumu “East Coast West Coast” wydanego w 1987r. przez Edition Stemmle, którego nabycie mam gdzieś w planach, niestety jego dostępność i cena trochę mi te plany psują. Sporo zdjęć z tej publikacji można obejrzeć tutaj www.galerie-clairefontaine.lu . Ja jednakże zakupiłem inny album, trzeci w dorobku autora, przedstawiający portret jego ojczystego kraju.

Nähe Geistthal, Steiermark, 1991 © Alfred Seiland

Schmiedinger Kees, Salzburg, 1994 © Alfred Seiland

Wydane w  1995r. przez Christian Brandstätter Verlag, “Obrazy z Austrii” to zbiór 77 kolorowych prac, dokumentujących austriacki “landszaft” zgodnie z estetyką Nowej Topografii. To typowa fotografia drogi, “nudna fotografia”, chłodna i bez emocji itp itd,  za to z perfekcyjnie wyrzeźbionymi kadrami. Równie perfekcyjny jest sposób wydania, zdjęcia można śmiało oglądać nawet z lupą powiększającą w ręce i nie widać żadnych rastrów, kropek itp. Naprawdę chciałbym zobaczyć kiedyś tak zajebiście technicznie wydany album jakiegoś polskiego fotografa. Nie wiem, czy to kwestia funduszy, wydawcy, czy co… Fotografie powstały między 1981 a 1995 rokiem, oczywiście przy pomocy wielkoformatowej kamery 4×5″ i “tylko” albo aż dwóch obiektywów, w całkowicie analogowym procesie, o czym autor informuje czytelnika, podając nawet na jakim sprzęcie i materiałach wykonano finalne powiększenia ;) Już na pierwszy rzut oka wyraźnie widać, a właściwie czuć, tą “analogowość” koloru, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu. Mam wrażenie, że współcześnie wydawane projekty, nawet te powstające również na wielkim formacie, są w większości tego pozbawione, zapewne przez charakter mieszanego, analogowo-cyfrowego procesu.

Dachstein (Spiegelgung), Vorderer Gosausee, Oberösterreich, 1995 © Alfred Seiland

Neuer Rhein, Fußbach, Vorarlberg, 1995 © Alfred Seiland

Treść podzielona została na kilka rozdziałów; można powiedzieć, że wg klucza geograficznego fizyczno-społecznego np: pogórza, w których zgodnie z leniwym charakterem krajobrazu człowiek głównie odpoczywa; tereny nizinne – wypłaszczone gdzie zaznaczona jest rolnicza działalność ludzka, góry ze swoimi kurortami najechanymi przez turystów; no i wreszcie przestrzeń miejska czyli Wiedeń przedstawiony jako miejsce pełne sztuki, muzyki… Brzmi trochę sielankowo, i taki ten album momentami jest, choć to dość specyficzne “pocztówki” ;] Niektóre kadry, motywy wprost przywołują do pamięci fotografie Joela Sternfelda, Stephena Shore’a, czy nawet autorów z trochę “innej bajki” – Martina Parra i Andreasa Gursky’ego.

Kürbisernte, Rax, Burgenland, 1981 © Alfred Seiland

Heiligenkreuz, Burgenland, 1989, © Alfred Seiland

Bielerhöhe, Vorarllberg, 1995 © Alfred Seiland

Neusiedler See, Illmnitz, Burgenland, 1981 © Alfred Seiland

Oglądając dzieło Seilanda nie sposób uciec od porównań z dokonaniami Shore’a zwłaszcza, że Unncommon Places, które od pierwszego wejrzenia, ma u mnie status “fotograficznej biblii” ;) z Shore’m mam jednak problem, a w zasadzie, pewien niedosyt, bo genialny samouk wydaje dwa albumy (oba okazały się bardzo ważne w historii fotografii), w których widać swoistą ewolucję autora, jego sposobu fotograficznego postrzegania. Jednak po drugiej książce, odnoszę wrażenie, że coś się urywa, jakby wszystko zostało już powiedziane – w późniejszym czasie wydaje (o ile dobrze pamiętam) coś z Europy, ale to już nie jest to. W Stanach pojawiło się (i wciąż pojawia) sporo autorów poruszających się w tej estetyce, z ciekawością poszukuję zatem jak wygląda taka estetyka “przeszczepiona” na grunt europejski, czy byli (są) autorzy, którzy potrafiliby z jednej strony nawiązać do Shore’a, a z drugiej, może powiedzieć jeszcze coś więcej. Oczywiście, ze są. Choćby Niemiec Joachim Brohm – znakomicie poruszający się w amerykańskiej topografii (projekty: “Ohio” i europejski “Ruhr”), czy też np.: Amerykanin Brian Rose (powstały w Europie projekt: The Lost Border: The Landscape of the Iron Curtain).

Felsenreitschule, Salzburg, 1993 © Alfred Seiland

Badgastein, Salzburg, 1995 © Alfred Seiland

Neusiedler See, Podersdorf, Burgenland, 1991 © Alfred Seiland

Lipizzanner-Klinik (Bundesgestüt), Piber, Steiermark, 1994 © Alfred Seiland

Na koniec, przepraszam za nie najlepsze reprodukcje, na prędce pstrykane cyfrą, która zabiła całą tonalność ;]

09/10

Tak w zajebistym skrócie wyglądała moja aktywność fotograficzna w mijających 12 miesiącach. Praca pochłonęła mnie prawie całkowicie, nie tyle fizycznie co mentalnie, co w połączeniu z permanentnym lenistwem, zaowocowało brakiem chęci i energii do realizacji własnych pomysłów i projektów. Nadchodzący rok zapowiada się całkiem obiecująco i pracowicie, ale mam nadzieję, że uda się zrealizować też coś dla siebie. Wszystkiego dobrego ludziska :)

szyscy robio tera domki noco

…cóż poradzić, taka moda. Czytaj dalej ‘szyscy robio tera domki noco’

bye bye migawko!

dsc00211
O godz. 13:39, dnia 25 kwietnia Roku Pańskiego 2009, przeżywszy 13449 cudownych wyzwoleń, zmarła śmiercią naturalną.

lomograficznie

lomo_01
trochę foteczek lomo/nielomo z wykopalisk, choć co to za lomografia trzaskana lubitelem… ;] taka zajawka sprzed kilku wiosen, z której sie wyrasta i do niej nie wraca. Czytaj dalej ‘lomograficznie’

roztopy

_mg_2493

wbrew porze roku i szerokości geograficznej, śnieg w Krakowie jest ostatnio zjawiskiem zupełnie epizodycznym… Czytaj dalej ‘roztopy’

rzutem na taśmę…

hido_01

…udało mi się w końcu obejrzeć Todda Hido w Yoursie. Prawie w ostatniej chwili, bo prezentacja prac miała się zakończyć na początku tego tygodnia, ale jak sie później okazało, wystawę przedłużono do 25tego stycznia. Czytaj dalej ‘rzutem na taśmę…’


button stats bikestats.pl
(c) jan_zbedny@.tlen.pl

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.