
…czyli mizerii ciąg dalszy. nie dotykam aparatu – przynajmniej staram się nie dotykać, co mi niebardzo wychodzi – dotychczasowe stosowanie sie do zaleceń dr M.Bohdanowicza o codziennym 20minutowym fotografowaniu, pozostawiło jednak trwały uraz na psychice. słucham tych samych kawałków po kilkanaście razy, za oknem periodycznie pojawia sie jakoś małomotywujące mnie do działania białe gówno, a wczoraj rozjebałem do reszty tylnią przerzutkę w biku. co by trochę pozytywu przelać w ten wywód powiem, że żyję mocnym postanowieniem: od nowego roku marszczymy poślady, bierzemy się za siebie i robimy kolejną w swoim życiu rewolucję Panie Janie. hahhahahhhhh….. zatem wszystkim odwiedzającym życzę szczęśliwego Nowego Roku ;)




ostatnie komentarze