
z cyklu don’t try this at home :/
30 sekund w wodzie, co prawda w plecaku, ale z futerału można było wyciskać wodę. w komorze akumulatora też chlupało :/


obecnie, pod wentylatorem trwa intensywna akcja reanimacyjna – łudzę się, ze coś oprócz karty pamięci jeszcze przeżyło, bo aparat nie był włączony. a takie fajne pstrykadełko było karwaaa :[

to znak, zebys lomowal
raz mnie taki jeden pradem kopnal;)
nie martw się, bedzie żył..
thetrick :) podobne mam wspomnienia. tam jest pare niezłych kV przy fleszu.
niestety pacjent zszedł, ale przynajmniej nie kopał ;]
oł od kiedy żałoba?
nie ma i nie bedzie. stypa była wczoraj ;D
no to moje kondolencje:P
ej daj jakies foty nowe :D
to ja tylko sie przywitam……………dzien dobry :-)
znaczy poza tonacym aparatem
z fot nie ma nic nowego, a przynajmniej nic interesującego ;]
cześć Tomek :D