the host of seraphim

nie wiem co jest dopełnieniem czego, czy muzyka obrazu, czy też na odwrót, ale jako całość wywiera imho niesamowite wrażenie, zwłaszcza gdy potrafi się oddzielić sposób przedstawienia, od tematu tych obrazów. mój ulubiony kawalek DCD, zobrazowany dopracowanymi w najmniejszych szczegółach zdjęciami Rona Fricke – kolesia odpowiedzialnego m.in. za Koyaanisqatsi. rozłożyło mnie kompletnie.

zrobilem mały edit do wersji niewykadrowanej.

6 Responses to “the host of seraphim”


  1. 1 amadeuo Październik 15, 2006 o 10:15 am

    chłopie… zabił mnie ten obraz. genialny jest… oglądam go 3 raz z rzędu i mnie dalej zadziwia… naprawdę niesamowite

  2. 2 Zbigniew Radwanski Październik 17, 2006 o 2:46 pm

    oj chłopie, moc w tym wielka
    znałem ale zapomniałem i dzięki za przypomnienie

  3. 3 Trick Październik 17, 2006 o 9:08 pm

    jak ja dawno dcd nie sluchalem ojo

  4. 4 zbendny Październik 19, 2006 o 11:18 am

    hehe zima idzie – dobra muza do dołowania sie ;] aczkolwiek są lepsze dźwięki w tej materii

  5. 6 UzA Październik 22, 2006 o 1:00 am

    Baraka, Fricke, dead can dance max! Można ogladać i słuchać bez końca :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: